✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Witam ponownie, dzisiejsza recenzja dotyczy książki pt. „Śmierć na Helu” Grzegorza Kalinowskiego, czyli coś ala wakacje, podczas których zdecydowanie nie warto być świadkiem. Wyobraźcie sobie Juratę w 1938 roku. Delikatnie uprzedzam, że będzie trochę spojlerowo. Morze, eleganckie stroje, hotele, dancingi, brydż, pieniądze i ludzie, którzy przyjechali nad Bałtyk odpocząć. Czujecie to? No właśnie. W książce Grzegorza Kalinowskiego do tego obrazka ktoś dorzuca morderstwo i nagle okazuje się, że spokojny nadmorski kurort wcale nie jest takim spokojnym miejscem. W drugim tomie cyklu „Wczasowiczka” ponownie spotykamy Zuzannę, która zdecydowanie nie ma szczęścia do spokojnego życia. Z Tatr wybieramy się do Juraty, i to w podróż poślubną. I już tutaj można zacząć się zastanawiać, czy kobieta nie powinna po prostu zostać w domu. Bo kiedy wokół niej ginie znana aktorka, zamiast odpoczywać, zaczyna zadawać pytania. A im więcej pyta, tym więcej pojawia się tajemnic. A miało być tak pięknie :p a więc co łączyło zamordowaną kobietę z zabitym wcześniej przemysłowcem? Gdzie w tym wszystkim są pieniądze, hazard, romanse, zdrady, handel bronią i niemieccy szpiedzy? Do tego dochodzą wierzyciele, zazdrośni małżonkowie i ludzie, którzy zdecydowanie zbyt dużo wiedzą, ale zdecydowanie nie mają ochoty się tym dzielić. I właśnie tutaj zaczyna się cała zabawa, bo trudno znaleźć osobę, której można bez zastanowienia zaufać. Każdy coś ukrywa, każdy ma swoje interesy, a niektóre niewinne z pozoru rozmowy mogą mieć drugie dno. Zuzanna próbuje to wszystko poukładać, chociaż rozsądny człowiek pewnie dawno poszedłby na plażę i udawał, że niczego nie widział. Tylko wtedy nie mielibyśmy kryminału.
Musicie wiedzieć, że to jednak nie tylko zagadka kryminalna, ponieważ bardzo ciekawy jest sam czas, w którym rozgrywa się historia. Jest rok 1938, więc mamy przed sobą końcówkę II Rzeczypospolitej. Bohaterowie jeszcze żyją normalnie. Jeżdżą na wakacje, spotykają znajomych, bawią się, grają w brydża i zajmują własnymi problemami. Już teraz wiecie, że za chwilę wszystko się zmieni. W tle pojawiają się prawdziwe postacie i wydarzenia, między innymi Ignacy Mościcki i inni, lecz nie zdradzę kto. Dzięki temu można nie tylko śledzić zagadkę, ale też podejrzeć, jak wyglądała przedwojenna Polska. Eleganckie kurorty, moda, życie towarzyskie, pieniądze i ludzie, którzy jeszcze nie wiedzą, że ich świat za chwilę przestanie istnieć.
Ogromnie podobał mi się też kontrast tej historii, no bo z jednej strony mamy słońce, morze i wakacyjny klimat. Z drugiej śmierć, tajemnice, szpiegów, broń, pieniądze i ludzi, którzy mają zdecydowanie więcej powodów do nerwów niż do opalania się na plaży. Trochę jak wakacje, na których człowiek chciał tylko odpocząć, a zamiast tego przypadkiem odkrył, że sąsiad prowadzi podwójne życie. Warto też wiedzieć, że nie trzeba znać pierwszego tomu, żeby rozpocząć „Śmierć na Helu”. Oczywiście znajomość wcześniejszych losów Zuzanny może dać szerszy obraz jej życia, ale druga część pozwala wejść w historię bez poczucia, że przegapiliśmy połowę rozmowy. Przyznaję się, że nie znam pierwszego tomu i nie miałam kłopotu ze zrozumieniem, ale zdecydowanie muszę poznać, ponieważ jest w nim, chociażby życie uczuciowe Zuzy, i to będzie coś ala „wisienka na torcie”.
To książka dla tych, którzy poza samą zagadką lubią dostać od kryminału coś jeszcze. Trochę historii, trochę obyczaju, trochę sensacji, sporo tajemnic i bohaterów, których trudno od razu rozgryźć. Do tego przedwojenna Jurata, która sama w sobie jest świetnym miejscem dla kryminalnej historii. A Zuzanna? Mam wrażenie, że powinna dostać od bliskich zakaz organizowania podróży poślubnych. Najlepiej dożywotni. Bo skoro zwykły wyjazd nad morze kończy się kolejnym śledztwem i trupem, może naprawdę bezpieczniej byłoby zostać w domu.
Tylko wtedy nie poznalibyśmy tej historii. A szkoda, bo ta pozycja zabiera nas w ciekawy moment polskiej historii i pokazuje świat, który jeszcze wygląda spokojnie, choć wiadomo już, że ta cisza długo nie potrwa. Morze, Jurata, 1938 rok, eleganckie towarzystwo, tajemnice, morderstwo i Zuzanna, która jak zwykle znalazła się zdecydowanie za blisko całego zamieszania. Wakacje? Tak. Spokojne? Absolutnie nie. To teraz pytanie, jaki będzie trzeci tom?! No bo nie można teraz zostawić mnie bez kolejnych przygód. Zdecydowanie must have.