✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
„Nawet jeśli dziś to nie jest mój dzień, jutro wciąż może być mój.”
„Czasem trzeba wszystko stracić, żeby w końcu odnaleźć siebie.”
„Czasem wszystko wali się naraz, jakby los chciał sprawdzić, ile jeszcze jesteśmy w stanie unieść.”
Bożenka nie ma najłatwiejszego dnia, miesiąca, a może i roku.
Dziewczyna zamieszkała ze swoją babcią, na dodatek zdradził ją chłopak (a jakby tego było mało jego nową wybranką została sąsiadka) i jeszcze wisi nad nią widmo utraty pracy.
Nie jest jednak jedną z tych kobiet , które gdy im nie wychodzi za wszelką cenę chcą pokazać, że sobie poradzą i są niezależne.
Nie. Nasza bohaterka jest bardzo pogubiona a jej przemyślenia niejednokrotnie sprawiały, że miałam ochotę nią potrząsnąć i posiedzieć Kobieto weź się ogarnij, gdzie Twoja wiara w siebie i poczucie własnej wartości?
Oczywiście dobra historia nie obędzie się bez przystojnego i bardzo miłego adoratora, albo nawet.. trzech?
Daniel zdaje się wprost stworzony dla Bożeny- i już nawet nie o wygląd chodzi a o opiekuńczość, charakter, wspólne pasje i fakt ,że mężczyzna chce naprawdę poznać kobietę budzącą w nim tak wiele uczuć..
To jednak nie wszystko bo są jeszcze Maurycy z Gdyni i trener personalny Patryk.
Największe zawirowania w tej opowieści serwuje jednak Kornelia- naprawdę ta starsza pani to istny wulkan energii kradnie każdą scenę , a jej teksty po prostu rozbrajają.
Emocje w tej książce są naprawdę ogromne mimo ,że zarówno okładka jak i opis sugerują lekką lekturę.
Relacja Bożeny i Daniela jest naturalna, a przez to bardzo prawdziwa.
Jest w niej sporo niepewności, drobnych gestów, zawahań i rozmów, które nie zawsze prowadzą do prostych odpowiedzi. Autorka nie przyspiesza na siłę emocji, pozwala im dojrzewać – i właśnie dlatego ta historia tak dobrze wybrzmiewa. Bożena nie zmienia się z dnia na dzień w silną, pewną siebie kobietę. Jej droga jest kręta, momentami irytująca, ale bardzo ludzka.
„To nie mój dzień” to opowieść o tym, że czasem naprawdę wolno się pogubić. Że nie każdy kryzys musi od razu zamienić się w spektakularny triumf, a odbudowywanie siebie bywa procesem pełnym potknięć i wątpliwości. To także historia o relacjach – tych, które ranią, i tych, które dają ciepło, nawet jeśli nie od razu wiadomo, dokąd prowadzą.
Ogromnym atutem książki jest humor, który rozładowuje trudniejsze momenty i sprawia, że lektura nie przytłacza. Dialogi są żywe, bohaterowie barwni, a Kornelia… cóż, dla niej samej warto sięgnąć po tę historię.
To opowieść która udowadnia, że nawet jeśli dziś wszystko idzie nie tak, jutro wciąż może przynieść coś dobrego. Czasem wystarczy jeden krok, jedna rozmowa albo jedna osoba, by przypomnieć sobie, kim naprawdę jesteśmy.
Serdecznie polecam 💚🩷