Dusza ludzka - jest czy też jej nie ma? Ścierają się poeci i filozofowie na zmianę z teologami w odwiecznym sporze o sens życia człowieka. Są tacy, co prześwietliwszy się na wskroś, stwierdzili, że nic takiego nie istnieje; inni, ślepo wierząc, nie zastanawiają się, i już; jeszcze inni "wierzą" na wszelki wypadek, bo przecież pewności, że nie istnieje jakowaś substancja wyższa, nie mają. Mówiąc serio, tempo życia nie pozwala większości drążyć tematu starego jak świat, a i świat, zmieniając się (czy aby na pewno - "zmieniając"?), wyzbywa się pozostałości metafizycznych aspiracji, za-mieniając, chociażby, katedry na muzea i kawiarnie, przy uciesze współczesnych Babilończyków, żądnych atrakcji, zaopatrzonych w aparaty. Specjaliści od "wiem, że nic nie wiem" gubią się w teoretyzowaniu, mnożeniu kolejnych wersji filozofii od-Platońskiej, w wersjach od lewa do prawa, ogłaszając kolejne dzieła o potędze (lub marności) rozumu. A poeci wycofali się z niegdyś zajmowanych stanowisk światopoglądowych do sfery intymnej, oglądając swoje udręczone członki, promienie wpadającego światła, tudzież uchodząc w cieniste przestrzenie własnej niemocy.