✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Nie macie pojęcia, jak bardzo cieszę się, że w moje ręce trafiła kolejna książka jednej z moich ulubionych pisarek. Mowa o „Sekretnym pokoju” autorstwa Małgorzaty Starosty, który jest trzecim tomem serii „Godzina czarów”. Ta seria należy do tych, które wciągają tak mocno, że nie sposób się oprzeć pokusie przeczytania „jeszcze jednego rozdziału”, a nagle okazuje się, że jest już druga w nocy. Przed wami historia pełna tajemnic, magii, dziwnych odkryć i klimatu starego dworku, w którym praktycznie za każdym rogiem może czaić się jakiś sekret. I serio, to jeden z plusów w tej książce.
Już od pierwszych stron dzieje się coś ciekawego. Rolo i jego paczka znowu trafiają na trop czegoś dziwnego, ale tym razem wszystko zaczyna się od tajemniczego urządzenia znalezionego w pokoju Elizy. Niby przypadek, ale wiadomo, że w Hebanowym Dworku nic nie dzieje się bez powodu. Chwilę później bohaterowie odkrywają sekretny pokój ukryty za zaklęciami, a tam kolejne zagadki, stary pamiętnik i historia zaginięcia Brygidy sprzed wielu lat. Brzmi trochę mrocznie, ale właśnie dzięki temu książka ma taki świetny klimat. Nie jest straszna, ale momentami naprawdę czuć napięcie i ciekawość, co wydarzy się dalej. Czytając, niekiedy miałam wrażenie, jakbym sama była częścią tej ekipy i razem z nimi odkrywała kolejne tajemnice, a to nie zawsze udaje się autorowi. Rolo to bohater, którego naprawdę da się zapamiętać, a relację między całą paczką są bardzo naturalne. Nie ma sztucznych dialogów ani nudnych momentów. Moim zdaniem to jest jeden z kluczy, dzięki którym my, czytelnicy bez wglądu na wiek, możemy się utożsamiać.
Megafajny jest też sam pomysł z czasocofaczem i podróżami do przeszłości. Chyba jeszcze nie czytałam o tym nigdzie indziej, co spowodowało, że naprawdę wsiąknęłam w całą tę historię. Dzięki temu historia robi się jeszcze bardziej tajemnicza i ciekawa. Można odkrywać stare legendy, sekrety jeziora i dowiadywać się rzeczy, które były ukrywane przez lata. Bardzo lubię książki, w których teraźniejszość miesza się z przeszłością, bo wtedy wszystko wydaje się bardziej magiczne. Sami przyznajcie, kto z was marzył, żeby móc cofać się w czasie? Ja milion razy :p i tutaj wyszło to naprawdę super. W dodatku autorka stopniowo odkrywa kolejne informacje, więc cały czas chce się czytać dalej.
Tak jak w poprzednich tomach, tak i w tym bardzo podoba mi się klimat całej serii „Godzina czarów”. Hebanowy Dworek jest opisany w sposób, który pozwala go sobie łatwo wyobrazić. Stare pokoje, ukryte przejścia, tajemnicze przedmioty, zaklęcia i sekrety sprzed lat tworzą miejsce, które aż chciałoby się odwiedzić. To trochę taki świat, do którego człowiek chciałby wejść, choć na chwilę. Czuć tutaj klimat przygody, podobny do książek, które czyta się pod kocem wieczorem i totalnie nie chce się odkładać. Kolejny wielki plus za to, że mimo magii historia nadal opowiada też o przyjaźni, odwadze i zaufaniu. Bohaterowie muszą współpracować, pomagać sobie i podejmować trudne decyzje. I właśnie dlatego ta książka nie jest tylko zwykłą historią fantasy. Pokazuje też, że czasem warto zawalczyć o prawdę, nawet jeśli coś wydaje się niemożliwe. „Sekretny pokój” czyta się bardzo szybko. Rozdziały są wciągające, cały czas coś się dzieje i praktycznie nie ma nudnych fragmentów, a zakończenie? Oczywiście zostawia nas z myślą, że chciałoby się od razu sięgnąć po kolejny tom.
Moim zdaniem to idealna seria dla osób, które lubią tajemnice, magię, przygody i grupę bohaterów, z którymi można się zaprzyjaźnić. Jeśli ktoś lubi książki z klimatem sekretów, starych legend i odkrywania ukrytych historii, to „Godzina czarów” będzie świetnym wyborem. A „Sekretny pokój” tylko pokazuje, że seria z każdym tomem robi się coraz lepsza. Po przeczytaniu tej książki miałam tylko jeden problem strasznie trudno było wrócić do normalnego świata. Warto również zwrócić uwagę na to, że druk jest czytelny, a młodzież, która jest na początku przygody czytelniczej, tutaj nie będzie miała kłopotu, ponieważ nie ma dużo tekstu na stronie, więc głowa nie będzie się tak szybko męczyć, a wręcz przeciwnie, uważam, że wielką satysfakcją jest moment, kiedy co chwilę przewracamy stronę, powodując, że bliżej nam do końca. Taka ciekawostka dla rodziców. Jeśli jakimś cudem wasze pociechy jeszcze nie znają tej serii, to radzę zaopatrzyć się od razu w całość, bo jestem przekonana, że na pierwszym tomie się nie skończy.