Opowieść o wczasach w PRL-u zaczyna się od nieufności. Tuż po wojnie urlop nie jest oczywistością, lecz propozycją, z którą „masy pracujące” trzeba dopiero zaznajomić. Państwo organizuje wypoczynek odgórnie – w sanatoriach, ośrodkach zakładowych, na koloniach – i tworzy system, który ma objąć miliony. W tej historii powracają konkretne miejsca: od uzdrowisk i górskich kurortów po nadmorskie ośrodki i leśne enklawy. Krynica, Ustka, Kudowa, Szczawnica i wiele, wiele innych – każde z nich staje się sceną podobnych doświadczeń.
Autor pokazuje dwie warstwy tego świata. Z jednej strony są inwestycje, plany i administracyjne kulisy budowania ośrodków i zarządzania nimi – wysiłek państwa mierzącego się z niedoborem i skalą przedsięwzięcia. Z drugiej – codzienność wczasowiczów: stołówki, wycieczki, obowiązkowe rozrywki prowadzone przez kaowców, dziecięce kolonie. Z listów i skarg wyłania się obraz daleki od propagandowego ideału, pełen drobnych napięć i rozczarowań. We wspomnieniach jednak przetrwa opowieść o dobrej zabawie, wspólnotowości i idyllicznych wakacjach.
To reportaż o systemie, który miał uszczęśliwiać masy, i o ludziach, którzy próbowali w nim znaleźć dla siebie miejsce. O pamięci zapisanej na fotografiach i pocztówkach, i o rzeczywistości, która była bardziej złożona niż nostalgiczne wspomnienie.