„Psy nie rodzą się w lesie” to opowieść o suczce zabranej z lasu i jej właścicielce, ich wzajemnych relacjach, radościach i lękach. Pierwsze sceny książki są jak zdjęcia z albumu rodzinnego sześciorga szczeniąt, które rodzą się pod koniec września w lesie z daleka od ludzkich osiedli. Uczą się zasad leśnego świata od swej półdzikiej matki. Czarna Suka jest dla nich jedynym źródłem pokarmu i ciepła. Ślepe jeszcze i głuche pieski znajdują w wykrocie pod powalonym drzewem ludzie. Pewnego dnia znika jeden ze szczeniaków, potem drugi. Wreszcie reszta szczeniaków zostaje zabrana z lasu.
Czytelnik ma szansę spojrzenia na ludzki świat, tak jak przeżywają go psy - Wykrot, Malina, Forest, Skórka, Badyl i Mila, bo takie imiona nadadzą im ludzie. A to jest dla nich świat zimny, niezrozumiały, niepodobny do tego, który znały. Szczeniaki z leśnego miotu trafiają do różnych rodzin, ścieżki ich losów rozchodzą się. Chorują, rosną, wędrują z miejsca na miejsce, zanim znajdą swe domy, niekiedy wbrew pierwotnemu przeznaczeniu.