✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki autorski którą kocham całym sercem. Na podium od paru lat jest seria „Spacer aleją róż”. Dzisiejsza recenzja dotyczy drugiego tomu serii: W cieniu niewoli. pt. „Panny z dobrego domu”. Kochani muszę uprzedzić że będzie spojler :D Jeśli myślisz, że powieści obyczajowe osadzone w XIX wieku są ugrzecznione, drętwe i nudne, to ten tom (jak i poprzedni) absolutnie wywróci Twoje myślenie do góry nogami. Żebyście dobrze poczuli ten klimat, musicie wiedzieć, jak niesamowicie ta część różni się od tomu pierwszego, czyli Dżentelmenów ziemi galicyjskiej. W jedynce autorka wprowadzała nas na dworskie salony, uczyła realiów XIX-wiecznej Galicji pod zaborami i pokazywała, jak bohaterowie stawiają pierwsze kroki w świecie konwenansów. To była klimatyczna opowieść pełna urokliwych spacerów, ukradkowych spojrzeń i powolnego budowania napięcia, ale w drugim tomie? W Pannach z dobrego domu gorsety pękają na wylot, grzeczne herbatki ustępują miejsca gigantycznym awanturom, a na stół wjeżdżają konkretne stawki tj. utrata majątku, walka o życie, zdrady, pojedynki i miłosne obsesje! Akcja rusza z kopyta, i to od razu, od potężnego skandalu na drugim końcu Europy, a gdzie do końca książki :D.
Poznajemy wicehrabiego Armanda bezczelnie przystojnego donżuana, który musiał ewakuować się z Hiszpanii po tym, jak wpakował się w płomienny romans z żoną pewnego krewkiego markiza. Sprawa oparła się o pojedynek, w powietrzu świtały szpady, więc Armand spakował walizki i uciekł na galicyjską głęboką prowincję. Trafia do majątku w Stadnikach, którym zarządza jego ciotka Ludwika. Ciotka ma w głowie genialny plan: trzeba ustatkować tego hiszpańskiego zadymiarza, więc wymyśla dla niego idealną kandydatkę na żonę piękną, zrównoważoną i ułożoną szlachciankę. Szkoda tylko, że Armand ma absolutny dar do pakowania się w kłopoty. Zamiast zakochać się w wyznaczonej pannie, traci głowę dla jej młodszej, niepokornej siostry! I w tym momencie w Stadnikach wybuchają gwałtowne emocje. Między siostrami rozpętuje się bezwzględna wojna o względy przystojnego uciekiniera. Jest tam wszystko ciche złośliwości przy posiłkach, łzy, gwałtowne sceny zazdrości i rywalizacja, która na zawsze niszczy rodzinny spokój. Żeby tego było mało równolegle oglądamy drugi, równie emocjonujący wątek, w którym pierwsze skrzypce gra Walery. Facet znajduje się w koszmarnym położeniu, bo jego ojciec stawia sprawę krótko i bezkompromisowo albo Walery znajdzie sobie wreszcie odpowiednią żonę, ustatkuje się i udowodni, że jest dorosły, albo zostanie wykreślony z testamentu i straci rodzinny majątek. Walery wpada w panikę. Zaczyna działać pod ogromną presją czasu, podejmuje ryzykowne i wręcz desperackie decyzje, kompletnie, nie zauważając, że tuż obok niego krąży jego młodszy brat, Maksymilian. To cichy, bezwzględny gracz, który tylko czeka na małe potknięcie starszego brata, żeby bez mrugnięcia okiem przejąć jego dziedzictwo.
Kogo jeszcze spotkamy na kartach tej powieści? Całe mnóstwo barwnych postaci! Mamy tu galicyjską szlachtę, która po mistrzowsku udaje świętość na pokaz, podczas gdy w swoich dworkach ukrywa największe brudy. Spotykamy panny z tzw. dobrych domów, które muszą lawirować między własnymi pragnieniami a okrutnym dyktatem rodziców. Do tego dochodzi tło zaborów, tajne schadzki, wątki patriotyczne, pojedynki na śmierć i życie oraz agenci i spiskowcy, którzy nadają całej historii dreszczyku niepokoju. Autorka pisze to z niesamowitą lekkością i błyskotliwym poczuciem humoru. Nie znajdziesz tu nudnych opowiastek o krynolinach czy ciągnących się opóźnień w akcji. Puszcza do czytelnika oko, pokazując obłudę ówczesnych sfer w absolutnie soczysty sposób. To jest książka z gatunku tych, które bierzesz do ręki wieczorem, mówisz sobie „jeszcze tylko jeden rozdzialik”, a nagle orientujesz się, że za okno wkrada się świt. Prawdziwa perełka, po którą prostu musisz sięgnąć!