✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
„Podobno nieszczęścia chodzą parami. Oni po prostu postanowili udowodnić, że w parze może być całkiem przyjemnie.”
„Może niektóre katastrofy zdarzają się po to, żebyśmy nie musieli przechodzić przez nie sami.”
Zuza Hadman do tej pory wierzyła, że mogłaby być królową pecha. Kłopoty od zawsze wydawały się być specjalnością tej poukładanrj i odpowiedzialnej kobiety.
Na szczęście niezależnie od skali kryzysu Zuzia może liczyć na wsparcie licznej grupy przyjaciół.
A teraz zdecydowanie będzie potrzebować całej armii życzliwych dusz. Awans zawodowy w większości przypadków uznany zostałby za ogromny sukces , jednak młoda panna Hadman musi zmierzyć się z naprawdę okrutnymi współpracowniami ,a gdy nowym dyrektorem firmy IASO zostaje Rafał Zacharski przeszłość wraca do uroczej blondynki z siłą buldożera.
Czy Zuzanna stawi czoła wyzwaniom?
Wojtek Matejczuk dobrze wie ,że życie jest długodystansowym biegiem by nie rzec maratonem z przeszkodami.
Tym razem jego synek Franek wkracza w bardzo ważny etap jakim jest rozpoczęcie nauki w szkole.
Młody tata jest nie mniej przerażony niż sam uczeń na szczęście ciocia Zuza przybywa z odsieczą.
Czy wyjątkowa więź w tym trio przerodzi się w coś więcej?
Czy Zuzanna i Wojciech przyznają, że zależy im na sobie bardziej niż oboje przypuszczali?
A może nagły powrót pewnej osoby zburzy tę relację?
Franka natomiast nie da się nie pokochać. Jego obecność sprawia, że historia zyskuje jeszcze więcej ciepła, a relacja całej trójki ma w sobie coś niezwykle naturalnego i uroczego.
Najbardziej podobało mi się jednak to, że uczucie pomiędzy Zuzą i Wojtkiem nie pojawia się nagle. Ono rozwija się powoli, gdzieś pomiędzy rozmowami, drobnymi gestami, pomocą i chwilami, w których bohaterowie zaczynają dostrzegać, że ta druga osoba stała się dla nich kimś naprawdę ważnym.
I chyba właśnie takie historie lubię najbardziej.
Bez wielkich deklaracji od pierwszych stron. Bez idealnych bohaterów. Za to z emocjami, niepewnością, przeszłością, która potrafi niespodziewanie zapukać do drzwi, i uczuciem, które kiełkuje wtedy, kiedy nikt się go nie spodziewa.
Autorka nie zapomniała również o humorze. Zuzanna ma niezwykły talent do przyciągania problemów, a niektóre sytuacje wywoływały u mnie szczery uśmiech. Dzięki temu książkę czyta się lekko, ale pod tą warstwą humoru kryje się również sporo emocji.
Bo „Nieszczęścia chodzą parami” to nie tylko romans.
To również opowieść o przyjaźni, rodzinie, zaufaniu i o tym, jak ważne jest mieć obok siebie ludzi, którzy zostaną z nami nawet wtedy, kiedy wszystko zaczyna się komplikować.
Bardzo podobało mi się również pokazanie, że czasem potrzebujemy drugiego człowieka nie po to, żeby naprawił całe nasze życie, ale po prostu po to, żeby usiadł obok i powiedział: „Jestem. Poradzimy sobie”.
I mam wrażenie, że właśnie tego potrzebowali zarówno Zuza, jak i Wojtek.
Karolina Tomaszewska stworzyła historię pełną ciepła, humoru i emocji. Taką, przy której można się uśmiechnąć, wzruszyć, czasami zirytować na bohaterów, a przede wszystkim mocno im kibicować.
Jedyne ' zastrzeżeia" mam tylko co do zakończenia i to nie z racji rozwoju fabuły. Chodzi mi raczej o to jak można było zakończyć książkę w takim momencie?
Zwłaszcza po sytuacji z Blanką i tym napięciem..
Domagam się ciągu dalszego i to najlepiej na wczoraj.
Bo po tym, co wydarzyło się na końcu, zdecydowanie nie jestem gotowa po prostu powiedzieć „dziękuję za historię” i spokojnie przejść do kolejnej książki. Ja chcę więcej Zuzy, Wojtka i Franka. Chcę odpowiedzi. Chcę wiedzieć, co wydarzy się dalej. I przede wszystkim chcę zobaczyć, dokąd zaprowadzą ich wszystkie te uczucia, niedopowiedzenia i komplikacje.
Kocham tę serię z całego serca