"Dla mnie są to krańce poezji: wiersz tak doniosły, że reprezentowany w przywołaniach przez aluzje lub ekfrazy (W lesie "Króla olch"); etap życia tak apatyczny, że wyparty z poezji przez heroizm finalnego okresu (Młodość starości); temat dla liryki zaskakująco nieatrakcyjny, choć bujnie obecny w innych rodzajach i sztukach (Nieliryczność jedzenia); ekstremalnie ściszony głos monologu miłosnego, zupełnie zamilkły współcześnie (Szept w erotykach); karnawał nieobyczajnego słownictwa w wierszach z przełomu historii (Wulgarność jako wolność); gest poetyckiej anarchii wymierzony w polityczną grozę (Za progiem skandalu); tęsknota za czymś ponadludzkim w nieludzkim świecie cierpienia (Metafizyczne strony i ustronia); wreszcie, tłumacz poezji jako jej przemożny kreator (Poezja i glosy tłumacza). Zapraszam do lektury."
Fragment wstępu