Książki
Papiernia
Zabawki
Gry
Puzzle
Multimedia
Komiksy
Różności
Skarpetki
LEGO
Promocje

Jak nie teraz, to kiedy?

Okładka książki Jak nie teraz, to kiedy?

Szczegóły:

Autor: Jaga Tuliszka

Wydawca: Znak
ISBN: 978-83-8427-141-4
EAN: 9788384271414
Oprawa: Okładka broszurowa ze skrzydełkami
Język: polski
Format: 140x205
Wydanie: I
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2026
Data premiery: 2026-06-17
(1) Sprawdź recenzje
Cena:
24,48 zł
Cena detaliczna: 
54,99 zł
55% rabatu
WYSYŁKA: 24h
Dodaj do koszyka
Dodaj do schowka
Najniższa cena z ostatnich 30 dni: 24,48 zł

Inspirująca opowieść, w której przejrzysz się jak w lustrze

Mira Kolska już raz zaryzykowała. Na Podhalu zostawiła przeszłość i w Poznaniu zaczęła układać życie na nowo. Dziś wydaje się, że ma wszystko: miłość Michała, radość z dwóch rozbrykanych synków, przyjaźń Kaśki i własny salon fryzjerski.

Gdy spełnienie ostatniego wielkiego marzenia jest na wyciągnięcie ręki – wystarczy tylko zaryzykować jeszcze raz – los drwi z Miry. W jednej dramatycznej chwili wszystko rozpada się jak domek z kart. Jej rodzina już nigdy nie będzie taka sama.

Pod czułą opieką przyjaciółek Mira próbuje na nowo nauczyć się uśmiechać. Czy Kolscy zdołają się podnieść z tragedii i zatruwających ich kłamstw?

Barwna, pełna emocji opowieść o tym, że przyjaźń – tak jak prawdziwa miłość – potrafi przetrwać największe sztormy. Jaga Tuliszka – jak jej bohaterka – pokazuje, że twardo stąpając po ziemi, można ciągle słuchać swojego serca. I sięgać po marzenia.

„Nigdy się nie poddawaj! Historia Miry to żywy dowód na niebywałą siłę, jaka drzemie w nas wszystkich. Ta niezwykła, oparta zresztą na prawdziwych przeżyciach, opowieść doda ci sił, by ze spokojem i ufnością ruszyć naprzód i zawalczyć o siebie. Takiej książki potrzebowałam!”
Małgorzata Tinc, ladymargotpl

Recenzje:

✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
autor: Kamila
"To twoja wina!" stało się z czasem hasłem ostrzegawczym. Wiedziała, że musi się uchylić albo zasłonić ręką. Nie zawsze się udawało. Nieraz musiała jechać do szpitala założyć szwy lub opatrunek. Przy każdej wizycie mówiła lekarzowi: "To moja wina". Po chwili dodawała coś jeszcze, żeby uchronić męża przed oskarżeniami.

Dla tej kobiety spotkania w salonie były jedyną okazją do dłuższej rozmowy z kimś innym niż schorowany mąż, który przez całe życie okropnie traktował żonę, a na swoją niedołężną starość stał się jeszcze podlejszy.

Czasami wystarczy jedna chwila, by życie, które tak pieczołowicie budowaliśmy, rozsypało się na milion kawałków. Plany przestają mieć znaczenie, marzenia odsuwają się na dalszy plan, a codzienność, którą jeszcze wczoraj znaliśmy, nagle staje się obca. Zostajemy z bólem, pytaniami bez odpowiedzi i świadomością, że nic już nie będzie takie samo. A przecież jeszcze chwilę wcześniej wierzyliśmy, że najtrudniejsze mamy za sobą. Że po wszystkich przeciwnościach losu wreszcie możemy złapać oddech i zacząć cieszyć się tym, co udało nam się zbudować. Właśnie o takiej kruchości szczęścia, sile miłości i trudnej drodze do odnalezienia siebie opowiada historia Miry Kolskiej, która ogromnie mnie poruszyła i pozostawiła z mnóstwem refleksji.
Mira już raz odważyła się zaryzykować. Zostawiła za sobą przeszłość i w Poznaniu zaczęła układać życie na nowo. Dziś wydaje się, że ma wszystko, czego mogłaby pragnąć: miłość Michała, dwóch rozbrykanych synków, przyjaźń Kaśki i własny salon fryzjerski. Do spełnienia pozostaje jej jeszcze jedno wielkie marzenie. Wystarczy tylko kolejny raz zdobyć się na odwagę, zrobić krok naprzód i uwierzyć, że los wreszcie się do niej uśmiechnie. Niestety, życie po raz kolejny pokazuje, jak niewiele czasami zależy od naszych planów. W jednej dramatycznej chwili świat Miry rozpada się na kawałki, a jej rodzina już nigdy nie będzie taka sama.
Ta historia dotknęła mnie wyjątkowo mocno, ponieważ Mira nie jest bohaterką, którą trudno zrozumieć. To kobieta, w której wiele z nas może odnaleźć cząstkę siebie. Kobieta próbująca pogodzić codzienne obowiązki z własnymi marzeniami, troskę o rodzinę z potrzebą zadbania o siebie i oczekiwania innych z tym, czego sama pragnie. Jej życie, choć przedstawione na kartach powieści, przypomina codzienność wielu z nas. Nie zawsze spektakularną, niepozbawioną problemów, pełną drobnych radości, zmęczenia, frustracji i spraw, które nieustannie domagają się naszej uwagi.
Bo przecież doskonale znamy to poczucie, że doba jest zdecydowanie za krótka. Znamy wyrzuty sumienia, kiedy po całym dniu obowiązków zastanawiamy się, czy poświęciliśmy dzieciom wystarczająco dużo czasu. Znamy zmęczenie domowymi sprawami, które nigdy się nie kończą, i chwile, w których zamiast spokojnej rozmowy z partnerem pozostaje nam jedynie wymiana kilku zdań w biegu. Próbujemy być dobrymi matkami, partnerkami, córkami i synowymi, a mimo to czasami mamy wrażenie, że wciąż robimy za mało. Że komuś znów nie sprostałyśmy, kogoś zawiodłyśmy, czegoś nie dopilnowałyśmy. Do tego dochodzą problemy finansowe, niespełnione pragnienia i marzenia, które odkładamy na później, bo przecież najpierw trzeba zająć się wszystkim innym.
Ile razy mówimy sobie, że jeszcze przyjdzie odpowiedni moment? Że kiedy dzieci podrosną, kiedy będzie spokojniej, kiedy uda się odłożyć trochę pieniędzy, wtedy wreszcie zrobimy coś dla siebie. Ile razy rezygnujemy z własnych pragnień, przekonując samych siebie, że tak trzeba? A przecież czas nie zatrzymuje się na nasze życzenie. Kolejne dni mijają, obowiązki się piętrzą, a my czasami zapominamy, że również mamy prawo do szczęścia, odpoczynku i spełniania marzeń. Dlatego tak bardzo przemawia do mnie historia Miry. Pokazuje, że za pozornie zwyczajnym życiem kryją się emocje, zmagania i pragnienia, których często nie dostrzegają nawet najbliżsi.
Najbardziej poruszające jest jednak to, że kiedy wreszcie decydujemy się zawalczyć o coś więcej, życie potrafi brutalnie zweryfikować nasze plany. Wydaje nam się, że mamy wszystko przemyślane, że wiemy, dokąd zmierzamy i co chcemy osiągnąć. A potem przychodzi chwila, która odbiera nam poczucie bezpieczeństwa i uświadamia, jak niewiele możemy przewidzieć. Właśnie wtedy przekonujemy się, że nie wszystko da się zaplanować, nie każdej stracie można zapobiec i nie na każde cierpienie jesteśmy przygotowani.
To również moment, w którym zaczynamy dostrzegać prawdziwe oblicza ludzi wokół nas. Kiedy wszystko układa się dobrze, łatwo mówić o przyjaźni, miłości i wzajemnym wsparciu. Znacznie trudniej udowodnić te słowa wtedy, gdy pojawiają się tragedia, żałoba, bezsilność i emocje, z którymi sami nie potrafimy sobie poradzić. Nie każdy umie pozostać obok człowieka, który cierpi. Nie każdy potrafi zaakceptować jego słabość, milczenie czy łzy. Są ludzie, którzy w najtrudniejszym momencie wyciągną do nas rękę, ale są też tacy, którzy dołożą nam kolejnych zmartwień, choć właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy zrozumienia.
Ogromnie poruszyła mnie postawa Michała, który mimo własnych błędów i trudnych doświadczeń potrafił stanąć po stronie Miry. Nie jest bohaterem idealnym, pozbawionym wad i zawsze podejmującym właściwe decyzje. I właśnie dlatego tak bardzo go doceniam. Potrafił dostrzec swoje pomyłki, zrozumieć, co zrobił źle, i spróbować to naprawić. W obliczu tragedii nie odwrócił się od żony, nie pozostawił jej samej z bólem, który musiała udźwignąć. Zamiast tego starał się być dla niej oparciem, choć sam również musiał zmierzyć się z trudną rzeczywistością.
Michał naprawdę mi zaimponował, ponieważ w prawdziwym życiu często obserwujemy zupełnie inne zachowania. Zdarza się, że ludzie uciekają od odpowiedzialności, zamykają się we własnym świecie albo oczekują, że to druga osoba poniesie ciężar naprawiania relacji. Tymczasem miłość nie polega na tym, że zawsze wszystko nam wychodzi i nigdy siebie nie zawodzimy. Polega również na umiejętności przyznania się do błędu, na gotowości do zmiany i na podejmowaniu kolejnych prób, nawet kiedy jest trudno. Nie chodzi o usprawiedliwianie wszystkiego w imię uczucia, ale o zrozumienie, że prawdziwa bliskość wymaga czegoś więcej niż pięknych deklaracji. Wymaga obecności, odpowiedzialności i czynów, które potwierdzają wypowiedziane słowa.
Nie można też pominąć trudnych relacji rodzinnych, szczególnie zachowania teściowej Miry, której żal i pretensje stają się dla bohaterki dodatkowym ciężarem. To kolejny bolesny aspekt tej historii, ponieważ pokazuje, jak łatwo własne cierpienie może przerodzić się w krzywdzenie innych. Każdy ma prawo przeżywać stratę na swój sposób, odczuwać gniew, bezradność i rozpacz, ale nie oznacza to, że może bezkarnie ranić osoby, które same próbują jakoś przetrwać najtrudniejsze chwile. Czasami rodzinne więzi, zamiast dawać poczucie bezpieczeństwa, stają się źródłem kolejnych zmartwień. A przecież właśnie od najbliższych chcielibyśmy otrzymać najwięcej zrozumienia.
Autorka nie ucieka również od tematów, o których nie zawsze potrafimy rozmawiać otwarcie. Śmierć, żałoba, problemy psychiczne, gwałt, samotne macierzyństwo, odrzucenie, brak zrozumienia, poczucie winy i narastający żal składają się na opowieść pełną trudnych emocji. To zagadnienia, których nie da się zamknąć w prostych odpowiedziach ani rozwiązać za pomocą kilku dobrych rad. Każde z nich niesie ze sobą cierpienie, które może wpływać na sposób postrzegania siebie, relacje z innymi i zdolność do odnalezienia się w codzienności.
Szczególnie cenne jest dla mnie to, że książka przypomina, iż za zachowaniem drugiego człowieka często kryje się historia, której nie znamy. Nie zawsze widzimy jego lęk, poczucie osamotnienia czy walkę, którą toczy każdego dnia. Łatwo oceniać, znacznie trudniej spróbować zrozumieć. Nie oznacza to, że powinniśmy usprawiedliwiać krzywdzące zachowania, ale warto pamiętać, że każdy z nas może kiedyś znaleźć się w sytuacji, w której będzie potrzebował cierpliwości, wsparcia i zwyczajnej ludzkiej życzliwości.
Na szczęście pośród bólu i trudnych doświadczeń pojawiają się również momenty, które przynoszą nadzieję. Ogromną rolę odgrywają przyjaciółki Miry, które otaczają ją troską i pomagają jej powoli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. To właśnie takie relacje przypominają, jak wielką wartość ma obecność drugiego człowieka. Czasami nie potrzeba wielkich gestów ani słów, które mają natychmiast naprawić cały świat. Wystarczy ktoś, kto usiądzie obok, wysłucha, pozwoli wypłakać wszystkie łzy i nie będzie wymagał, byśmy natychmiast stali się silni.
Przyjaźń pokazana w tej historii ma w sobie coś niezwykle ciepłego i prawdziwego. Nie jest jedynie pięknym dodatkiem do fabuły, ale ważnym elementem procesu dochodzenia do siebie. Bo przecież nawet najsilniejsi ludzie czasami potrzebują, by ktoś przejął część ich ciężaru. Nie musimy zawsze radzić sobie sami. Nie musimy udawać, że nic nas nie boli, tylko po to, by nie martwić innych. Mamy prawo do słabości, do gorszych dni i do szukania pomocy. Czasami właśnie dzięki drugiemu człowiekowi zaczynamy wierzyć, że mimo wszystkiego, co nas spotkało, przed nami nadal mogą być dobre chwile.
Szczególnie bliskie jest mi przesłanie, które wybrzmiewa w słowach:
„Nie zawsze możemy wybrać to, co nas spotka. Zawsze możemy wybrać, kim staniemy się później.”
Ten cytat doskonale oddaje sens całej opowieści. Nie mamy wpływu na każdy dramat, każdą stratę i każde rozczarowanie. Nie możemy cofnąć czasu ani sprawić, by bolesne wydarzenia nigdy się nie wydarzyły. Możemy jednak, choć nie od razu i nie bez trudności, próbować odnaleźć w sobie siłę do dalszego życia. Nie oznacza to zapomnienia, wymazania przeszłości czy udawania, że nic się nie stało. Czasami oznacza jedynie podjęcie decyzji, by kolejnego dnia wstać z łóżka, zrobić pierwszy krok i pozwolić sobie uwierzyć, że jeszcze kiedyś będzie dobrze.
Ta historia uświadamia mi również, jak ważne jest docenianie codzienności, którą tak często traktujemy jak coś oczywistego. Wspólnego posiłku, rozmowy przed snem, śmiechu dzieci, obecności ukochanej osoby i drobnych chwil, które wydają się zwyczajne, dopóki nie zaczynamy rozumieć, jak wielką mają wartość. Nie zawsze potrzebujemy spektakularnych wydarzeń, dalekich podróży czy spełnienia wszystkich marzeń, by być szczęśliwi. Czasami największym bogactwem jest to, że możemy wrócić do domu, przytulić bliskich i przez chwilę poczuć, że jesteśmy dokładnie tam, gdzie powinniśmy być.
Nie chcę zdradzać Wam zbyt wiele z fabuły, ponieważ uważam, że tę historię warto odkrywać samodzielnie, pozwalając sobie na wszystkie emocje, które ze sobą niesie. Mogę jednak powiedzieć, że nie jest to dla mnie wyłącznie opowieść o tragedii i próbie podniesienia się po niej. To również historia o ludziach, ich słabościach, popełnianych błędach i trudnych wyborach. O relacjach wystawianych na próbę, o miłości, która musi zmierzyć się z bólem, i przyjaźni, która potrafi stać się bezpieczną przystanią wtedy, gdy wszystko inne przestaje mieć sens.
To książka, która skłania do zatrzymania się na moment i zastanowienia nad własnym życiem. Nad tym, ile spraw odkładamy na później, jak często wymagamy od siebie zbyt wiele i jak rzadko pozwalamy sobie po prostu być niedoskonali. Przypomina, że nie musimy każdego dnia udowadniać światu swojej siły, a proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości. Pokazuje również, że nawet w najtrudniejszych chwilach warto mieć obok siebie ludzi, przy których możemy być sobą, bez masek i bez konieczności udawania, że wszystko jest w porządku.
To historia, którą przeżyłam całym sercem. Były w niej emocje, które ściskają gardło, chwile skłaniające do refleksji i takie, w których mimo wszystko pojawia się promyk nadziei. Mira przypomniała mi, że życie nie zawsze układa się po naszej myśli, a szczęście bywa znacznie bardziej kruche, niż chcielibyśmy wierzyć. Jednocześnie jej historia pokazuje, że nawet kiedy świat rozpada się na kawałki, nie musimy na zawsze pozostać wśród jego ruin.
Czasami droga do odzyskania równowagi jest długa, pełna łez, pytań i dni, w których brakuje sił na cokolwiek. Czasami trzeba nauczyć się żyć od nowa, zaakceptować to, czego nie można zmienić, i odnaleźć siebie w rzeczywistości, której nigdy nie chcieliśmy. Ale jeśli obok nas są ludzie, którzy potrafią kochać, wspierać i pozostać z nami nawet wtedy, gdy nie jesteśmy łatwi do kochania, pojawia się nadzieja.
Z całego serca polecam tę książkę osobom, które cenią poruszające, życiowe historie, niebojące się trudnych tematów i prawdziwych emocji. To opowieść, która przypomina, że za każdymi zamkniętymi drzwiami może kryć się czyjś ból, a za pozornie zwyczajnym uśmiechem nie zawsze stoi spokojne serce. I przede wszystkim — że warto doceniać ludzi, których mamy obok siebie, zanim codzienność znów przekona nas, jak bezcenne są chwile, które tak łatwo uznajemy za oczywiste.


Uwaga!!!
Ten produkt jest zapowiedzią. Realizacja Twojego zamówienia ulegnie przez to wydłużeniu do czasu premiery tej pozycji. Czy chcesz dodać ten produkt do koszyka?
Tak
Nie
Oczekiwanie na odpowiedź
Dodano produkt do koszyka
Kontynuuj zakupy
Przejdź do koszyka
Oczekiwanie na odpowiedź
Oczekiwanie na odpowiedź
Wybierz wariant produktu
Dodaj do koszyka
Anuluj
Oczekiwanie na odpowiedź