✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Czy można mieć hobby i nie mieć o tym pojęcia?
Gracja Koziołek, mieszkanka niewielkiej, bo liczącej nieco ponad pięciuset stałych bywalców wioski ma dziesięć lat i wraz z rodzicami przeważnie spędza czas na prowadzonej przez rodziców farmie agroturystycznej , a największą atrakcją tego miejsca są oczywiście kozy - urocze, rogate, wszystkożerne i potrafiące wskoczyć niemal wszedzie.
Sama o sobie mówi, że nie ma w niej za grosz wdzięku z którym kojarzone jest imię.
Jej najlepszym przyjacielem jest Marcel - syna miejscowego lekarza.
Dzieci z klasy panny Koziołek otrzymują bardzo ciekawe zadanie domowe- muszą odkryć swojego bakcyla- Przerażona Grejs jak nazywają dziewczynkę znajomi orientuje się ,że nie ma żadnych zainteresowań- do tej pory robiła zdjęcia kóz, wrzucając je na media społecznościowe.
Wraz z poszukiwaniami swojej pasji młoda fotografka zarządziła strajk i zaprzestała działalności.
Teraz uczennica podpytuje o hobby gości pensjonatu Koziołkowo , co owocuje szeregiem zabawnych sytuacji.
Książka Justyny Drzewickiej to ciepła, pełna humoru i bardzo życiowa historia o tym, że czasem człowiek nawet nie zauważa, iż pasja już dawno siedzi mu na ramieniu i tylko czeka, aż ktoś ją nazwie.
Autorka w niezwykle naturalny sposób pokazuje dziecięce rozterki związane z porównywaniem się do innych. Gracja czuje się gorsza, bo wydaje jej się, że wszyscy wokół mają jakieś wyjątkowe talenty, zainteresowania i pomysły na siebie. Tymczasem ona „tylko” robi zdjęcia kozom. I właśnie w tym tkwi największa siła tej historii — pokazuje młodym czytelnikom, że hobby nie musi być spektakularne, modne ani niezwykłe. Czasem jest czymś, co robimy tak naturalnie, że nawet nie traktujemy tego poważnie.
Ogromnym atutem powieści są bohaterowie. Gracja jest autentyczna, trochę chaotyczna, zabawna i bardzo łatwo ją polubić. Jej relacja z Marcelem wypada niezwykle sympatycznie i wiarygodnie, a dialogi między nimi często wywołują uśmiech. Równie dobrze wypadają mieszkańcy Koziołkowa oraz goście agroturystyki, którzy swoimi nietypowymi zainteresowaniami wprowadzają do fabuły mnóstwo humoru i lekkiego absurdu.
Nie sposób też nie wspomnieć o kozach, które właściwie kradną każdą scenę. Są wszędobylskie, bezczelne, rozkoszne i tworzą klimat tej historii. Dzięki nim książka ma bardzo sielski, wakacyjny charakter, który sprawia, że czyta się ją z ogromną przyjemnością.
Pod lekką i zabawną fabułą autorka przemyca jednak ważne przesłanie o samoakceptacji, odkrywaniu siebie i szukaniu własnej drogi bez presji. To opowieść, która może dodać odwagi dzieciom przekonanym, że „nie są w niczym dobre”.
Gracja Koziołek. Mam przechlapane to mądra, ciepła i bardzo urocza historia dla młodszych czytelników, pełna humoru, sympatycznych bohaterów i koziego chaosu. Idealna dla dzieci, które dopiero odkrywają, co naprawdę sprawia im radość.