Dziesiąty tomik Adama Wagi zawierający trzydzieści nowych wierszy. Autor niebawem obchodzić będzie 90. urodziny i na tym etapie jego poezja ma postać destylatu, jest ascetyczna i bogata zarazem, nie ma w niej niczego zbędnego.
Waga buduje wiersze według klasycznych opozycji: przeszłość – przyszłość, dobro – zło, miłość – śmierć, dzieciństwo – starość. Punktem odniesienia dla autora są Biblia i grecka klasyczna tradycja, wywodząca się od inskrypcji delfickiej: poznaj samego siebie.
Jest to więc poezja mówiąca o sytuacji człowieka w świecie, „w ogóle” i teraz, a także w wieku dojrzałości, kiedy człowiek usiłuje zrozumieć całą swoją egzystencję, odpowiedzieć samemu sobie na pytanie o sens, logikę trwania, o rolę człowieka w hierarchii bytów, o wiarę.
PRZYPIS DO TYTUŁU
Staropolskie słowo fras, frasunek
oznacza troskę, kłopot, zmartwienie.
Pochodzi od niemieckiego fressen,
czyli gryźć, żreć,
i przez czeskie fresunk przeszło do nas.
(…)
Tytuł tej skromnej książeczki
Zawdzięczam chłopskiemu Bogu,
Chrystusowi Frasobliwemu.
Chciałem Mu podziękować
także po staropolsku,
ale jak powiedzieć Bogu:
Bóg zapłać?