✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Uwaga mamy lekki spojler :D
Dzisiejsza recenzja dotyczy książki „Enchantra”, czyli drugiego tomu serii „Wicked Games”. Muszę podkreślić jeden fakt. Nie znam pierwszej części, czyli „Phantasma” historia Genevieve została poprowadzona według mnie na tyle samodzielnie, że można zanurzyć się w nią nawet bez znajomości pierwszej części. Oczywiście czytelnicy poprzedniej części dostrzegą więcej szczegółów i powiązań między bohaterami, ale sama opowieść broni się również jako osobna historia, pełna magii, tajemnic i niebezpiecznych gier. Nie ukrywam, że teraz chcę nadrobić zaległości i przeczytać pierwszą część.
Tym razem poznajemy bliżej Genevieve Grimm. Z informacji, jakie udało mi się ustalić to, jeśli ktoś czytał pierwszy tom, to wie, że poznajemy młodszą siostrę Ophelii. Genevieve przez całe życie funkcjonowała trochę w cieniu. Po śmierci matki i wydarzeniach z poprzedniej części czuje się jeszcze bardziej zagubiona. Kiedy więc dostaje szansę, by poznać sekrety związane z przeszłością swojej rodziny, rusza do Włoch. Liczy na odpowiedzi. Liczy na odkrycie prawdy. Liczy na odnalezienie miejsca, do którego naprawdę należy. Problem w tym, że miejscem, do którego trafia, jest Enchant Ra. I uwierzcie mi, to nie jest zwykły pałac. To przeklęta posiadłość, pełna iluzji, sekretów i niebezpieczeństw. Piękna, zachwycająca, a jednocześnie przerażająca. Taka, która najpierw kusi złotymi salami, marmurowymi korytarzami i obietnicą odkrycia tajemnicy, a chwilę później przypomina, że za każdą odpowiedź można zapłacić naprawdę wysoką cenę. Genevieve bardzo szybko przekonuje się, że znalazła się w miejscu, z którego nie da się tak po prostu wyjść. W Enchantrze trwa śmiertelna gra. Gra, w której stawką jest życie.
I właśnie tutaj pojawia się Rowin Silver. Powiem tylko tyle, że na początku megatrudno było mi go polubić. Jest arogancki, tajemniczy, opryskliwy i robi wszystko, by Genevieve trzymała się od niego z daleka. Ale wiadomo, jak to zwykle bywa w takich historiach. Im bardziej ktoś próbuje kogoś odstraszyć, tym bardziej wzbudza ciekawość. Ale czy coś było, jest między tą dwójką? Bardzo podobało mi się to, że Genevieve nie jest bohaterką, która czeka, aż ktoś ją uratuje. Popełnia błędy, a kto z nas ich nie popełnia? Czasami działa impulsywnie, phii, ja też :p pakuje się w kłopoty z zadziwiającą regularnością, no jak większość z nas, ale jednocześnie ma w sobie ogromną determinację i odwagę. Nawet kiedy wszystko wokół się rozpada, ona nadal szuka wyjścia i walczy o siebie.
No a co z samą grą? To właśnie ona sprawiła, że przez większość czasu nie miałam pojęcia, komu można ufać. Bohaterowie są zmuszeni do udziału w brutalnym polowaniu, organizowanym przez demoniczne siły. Każdy ma swoje sekrety, własne cele i powody, dla których ukrywa prawdę. W jednej chwili ktoś wydaje się sprzymierzeńcem, a kilka stron później zaczynasz się zastanawiać, czy właśnie nie przygotowuje cię do zdrady. Ogromnym atutem tej historii jest klimat. Autorka stworzyła miejsce, które wydaje się żyć własnym życiem. Każdy korytarz może prowadzić do kolejnej tajemnicy. Każde drzwi mogą skrywać coś, czego lepiej byłoby nie odkrywać. Podobało mi się również to, że obok romansu dostajemy historię o szukaniu własnej tożsamości. Genevieve nie tylko walczy o przetrwanie. Ona próbuje zrozumieć samą siebie. Dowiedzieć się, kim jest bez matki, bez rodzinnych oczekiwań i bez ciągłego porównywania się do siostry. To właśnie ten wątek sprawił, że jej historia wydała mi się bardziej prawdziwa i emocjonalna. Nie można też zapomnieć o rodzinie Silverów. To jedna z tych rodzin, przy których człowiek zastanawia się, czy właśnie powinien się śmiać, czy uciekać. Każde z rodzeństwa ma własny charakter, własne sekrety i własne demony. Są niebezpieczni, chaotyczni, czasami wręcz szaleni, ale jednocześnie trudno oderwać od nich uwagę.
„Enchantra” to książka, która miesza romantasy, gotycki klimat, niebezpieczne gry, rodzinne sekrety i emocje. Są tutaj intrygi, magia, napięcie, odrobina mroku i bohaterowie, którzy nieustannie balansują między tym, co słuszne, a tym, czego naprawdę pragną. Kiedy zamknęłam ostatnią stronę, miałam poczucie, że opuszczam miejsce, które przez kilkaset stron trzymało mnie w swoich sidłach. To kolejny gatunek który mnie zaciekawił. Zaświat, do którego wchodzi się z ciekawości, a wychodzi z myślą, że jeszcze długo będzie siedział w głowie. Jeżeli miałabym opisać „Enchantrę” jednym zdaniem, powiedziałabym tak to opowieść o sercu, któremu nie wolno ufać, w świecie, w którym każdy ruch może okazać się częścią dużo większej gry. Książka opowiada o Genevieve Grimm, która trafia do przeklętej posiadłości Enchant Ra i zostaje wciągnięta w śmiertelną grę wraz z rodziną Silverów. Główne motywy to tajemnice rodzinne, poszukiwanie własnej tożsamości, romans enemies-to-lovers oraz walka o przetrwanie.