✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Są takie kryminały, które od pierwszych stron stawiają na dynamiczną akcję i nie pozwalają czytelnikowi złapać oddechu, ale są też takie, które budują napięcie powoli – przez atmosferę, niedopowiedzenia i poczucie, że pod powierzchnią zwyczajnych wydarzeń kryje się coś znacznie mroczniejszego. „Dzicz” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii, choć nie brakuje tu również emocjonujących momentów i mocniejszych scen.
Tym razem Jacek Kowalik otrzymuje zlecenie dalekie od standardowych spraw detektywistycznych. Zgłasza się do niego gangster, który chce odnaleźć swoją córkę – Katarzynę Konikiewicz. Dziewczyna wyjechała do Birczy i nagle zniknęła bez śladu. Dla Kowalika sprawa od początku nie jest łatwa – nie tylko dlatego, że zleceniodawcą jest człowiek ze świata przestępczego, ale przede wszystkim dlatego, że bardzo szybko okazuje się, iż w tej historii nic nie jest takie, jak wydaje się na pierwszy rzut oka.
Detektyw obiecuje odnaleźć Katarzynę żywą lub martwą i rusza do niewielkiej miejscowości, która staje się centralnym punktem całej opowieści. Autor świetnie wykorzystuje klimat Birczy – miejsce nie jest jedynie tłem wydarzeń, ale wręcz pełnoprawnym bohaterem tej historii. To przestrzeń pełna niedomówień, lokalnych zależności i sekretów, które mieszkańcy próbują ukrywać przed obcymi. Dzięki temu przez całą lekturę towarzyszy czytelnikowi niepokój i wrażenie, że za każdym gestem czy pozornie zwyczajną rozmową może kryć się coś więcej.
Po przyjeździe Jacek zatrzymuje się w hotelu „Pod Kogutkiem”, gdzie poznaje jego właścicielkę – Edytę – oraz jej dzieci. Bardzo spodobał mi się sposób poprowadzenia tej relacji. Nie jest nachalna ani przesadnie romantyczna, ale wnosi do fabuły odrobinę ciepła i pokazuje inne oblicze głównego bohatera. Między bohaterami pojawia się subtelna sympatia, która sprawia, że czytelnik zaczyna zastanawiać się, czy ta znajomość ma szansę rozwinąć się w kolejnych częściach.
Jednocześnie Kowalik nie zwalnia tempa i pod przykrywką dziennikarza prowadzi własne śledztwo. To właśnie ten motyw bardzo przypadł mi do gustu – obserwowanie, jak bohater zbiera informacje, analizuje zachowania mieszkańców i krok po kroku odkrywa kolejne elementy układanki. Autor nie podaje odpowiedzi od razu. Zamiast tego stopniowo odsłania kolejne szczegóły, podrzuca tropy i skutecznie podtrzymuje napięcie.
Na drodze Jacka pojawia się również Joanna – córka leśniczego, która oprowadza go po okolicznych lasach. Jej postać od początku wzbudza ciekawość i nieufność jednocześnie. Relacje rodzinne, atmosfera niedomówień i pytanie o to, kto mówi prawdę, a kto coś ukrywa, sprawiają, że bardzo łatwo zacząć snuć własne teorie. Autor dobrze wykorzystuje ten element i sprawia, że czytelnik nieustannie próbuje przewidzieć rozwój wydarzeń.
Dużym atutem książki jest właśnie umiejętne budowanie napięcia. Nie opiera się ono wyłącznie na pościgach czy brutalnych scenach – choć tych również nie brakuje – ale przede wszystkim na atmosferze niepewności. W tle pojawiają się przestępcy, policyjne tropy, niebezpieczne sytuacje i tajemnice, które z każdą kolejną stroną stają się coraz bardziej niepokojące.
Bardzo podobało mi się również tempo prowadzenia historii. Autor nie spieszy się z rozwiązaniem zagadki, ale jednocześnie nie pozwala odczuć nudy. Każdy kolejny rozdział wnosi coś nowego i sprawia, że trudno odłożyć książkę na później.
Zakończenie okazało się dla mnie satysfakcjonujące – zamyka najważniejsze wątki, ale jednocześnie pozostawia przestrzeń na kontynuację. To jeden z tych finałów, które nie tylko domykają historię, ale też skutecznie zachęcają do sięgnięcia po następny tom.
„Dzicz” to kryminał z klimatem, który łączy śledztwo, lokalne tajemnice i dobrze budowane napięcie. To historia o poszukiwaniu prawdy, o tym, że pozory często mylą, a niewielkie miejscowości potrafią skrywać największe sekrety. Jeśli lubicie kryminały z wyrazistym miejscem akcji, stopniowym odkrywaniem tajemnic i bohaterem, którego śledztwa wciągają od pierwszych stron – warto dać tej książce szansę.