„Przez »polowanie« rozporządzenie niniejsze rozumie przywłaszczenie zwierzyny oraz jej części użytecznych i płodów, tropienie, ściganie, łowienie zwierzyny, strzelanie do niej i inne czynności podobne, zmierzające do jej przywłaszczenia”.
Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 3 grudnia 1927 r. o prawie łowieckiem, Dz.U. 1927 nr 110 poz. 934, art. 2
Żadne żyjące w Polsce zwierzę nie budziło w człowieku takiej niechęci. Rabuś, bandyta, zabójca, bestia, nienażarty drapieżca – nasza wyobraźnia od zawsze widzi w wilku zło. Samego diabła.
W latach dwudziestych XX wieku wilka uznano za szkodnika i zalecono jego zabijanie. W rozpoczętą w PRL-u akcję wilczą, czyli masową eliminację gatunku na terenie kraju, zaangażowali się nie tylko myśliwi, ale i zwykli ludzie. Wilka trzeba było wytępić. Dla łowców stanowił on trofeum. Dla mieszkańców wsi i miasteczek – problem. Dla polityków z Warszawy – sport.
Krzysztof Potaczała wraca do Bieszczadów tamtego okresu, by ukazać relację łączącą Homo sapiens i Canis lupus – wyrosłą z niezrozumienia, bazującą na strachu i rywalizacji. Czy dziś nadszedł czas, by przestać się bać „wilka złego”?