✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Powiem Wam szczerze… Zaczynając „Ciężar winy”, nie spodziewałam się, że ta książka aż tak długo zostanie mi w głowie, bo na pierwszy rzut oka mamy wszystko, co znamy z wielu powieści historycznych. Wojnę, trudne czasy, Polaka, Niemkę, uczucie, które właściwie nie powinno się wydarzyć… Można pomyśleć: „No dobrze, kolejna historia miłosna w czasach wojny” (będzie spojler) :D. nie tak szybko, ponieważ autorka zrobiła tutaj coś, co bardzo lubię w książkach, a mianowicie wzięła historię, która mogłaby być zwykłym romansem, i dorzuciła do niej tyle pytań, że po pewnym czasie człowiek przestaje tylko czytać, a zaczyna się zastanawiać: „A ja, co bym zrobiła?” I tutaj zaczyna się problem. Łatwo jest być odważnym, kiedy siedzimy sobie wygodnie z książką w ręku, pijemy kawę i mamy świadomość, że zaraz możemy odłożyć ją na półkę, ale gorzej, kiedy trzeba podjąć decyzję w świecie, w którym jeden zły krok może kosztować życie.
Karol Borkowski trafia do Grünbergu jako robotnik przymusowy. Jest Polakiem. Wojna zabrała mu normalne życie, bezpieczeństwo i ludzi, których kochał. Ma więc pełne prawo do gniewu, nienawiści, do tego, żeby nie chcieć mieć nic wspólnego z Niemcami, a potem na jego drodze pojawia się ona, czyli Emma Horn. Młoda Niemka. Pielęgniarka i córka człowieka związanego z Gestapo. Moje czytelnicze serce powiedziało: „O nie… to się dobrze nie skończy”. 😂 Bo jak miałoby się skończyć? On Polak, ona Niemka. Wojna dookoła, a jej ojciec jest człowiekiem, którego Karol zdecydowanie nie chciałby mieć w swoim otoczeniu. Do tego dochodzi wszystko, co wydarzyło się wcześniej, a mimo to między nimi pojawia się coś, czego żadne z nich nie planowało. Właśnie to uczucie sprawia, że zaczynamy patrzeć na wojnę trochę inaczej. Nie przez wielkie daty, nie przez mapy, nie przez nazwiska dowódców, tylko przez zwykłych ludzi, ludzi, którzy chcą przeżyć, którzy się boją i tęsknią itp.
Uderzył mnie tutaj temat winy, bo kto właściwie jest winny? Czy Emma odpowiada za to, co robi jej ojciec? Czy człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za czyny innych tylko dlatego, że urodził się w konkretnym kraju? Czy można kochać kogoś, kto należy do narodu, który odebrał nam tak wiele? Czy można wybaczyć? I chyba najtrudniejsze pytanie: czy zemsta naprawdę daje człowiekowi spokój? Nie będę Wam udawać, że podczas czytania nie miałam momentów, kiedy chciałam wejść do tej książki, złapać bohaterów za ramiona i powiedzieć: „Dobra. Stop. Usiądźcie. Porozmawiajmy jak normalni ludzie”. 😂 Ale z drugiej strony, to właśnie dzięki temu ich historia wydaje się prawdziwa. Ludzie nie zawsze podejmują mądre decyzje, nie zawsze mówią to, co powinni. Czasami działają pod wpływem emocji, czasami robią coś, czego później żałują, a czasami przez jedną decyzję muszą żyć z jej konsekwencjami przez wiele lat i dlatego tytuł „Ciężar winy” jest tutaj tak trafny.
Każdy z bohaterów coś ze sobą niesie. Wspomnienia, strach, żal, gniew, poczucie odpowiedzialności, jak i pytanie, czy można w końcu ten ciężar odłożyć. Właśnie dlatego nie powiedziałabym, że jest to po prostu romans historyczny. Dla mnie to książka o człowieku. O tym, że czasami życie stawia nas w sytuacjach, w których nie ma dobrego rozwiązania, że można mieć powody, żeby kogoś nienawidzić, a mimo wszystko zobaczyć w nim człowieka o tym, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia i że nie zawsze największą odwagą jest walka.
Bardzo podobało mi się również tło historyczne. Grünberg, dzisiejsza Zielona Góra, nie jest tylko miejscem akcji. Wojna zmienia miasto i jego mieszkańców, a późniejsze wydarzenia pokazują, że dla zwykłych ludzi koniec wojny wcale nie oznaczał automatycznie końca problemów. Właśnie takie książki lubię najbardziej. Takie, które podczas czytania dają mi emocje, a po przeczytaniu zostawiają pytania, bo dobra książka nie zawsze musi sprawić, że powiemy: „Ale super!”. Czasami wystarczy, że po jej zamknięciu przez chwilę siedzimy w ciszy i myślimy. „A co ja zrobiłabym na ich miejscu?” Czy polecam? Oj, zdecydowanie nie tylko osobom, które uwielbiają powieści historyczne, nie tylko fanom romansów. Poleciłabym ją również komuś, kto chce przeczytać historię o miłości, ale jednocześnie dostać coś więcej niż tylko motyle w brzuchu i piękne wyznania. Tutaj miłość musi zmierzyć się z wojną. Przeszłością, nienawiścią czy poczuciem winy i z pytaniem, czy uczucie może przetrwać wtedy, kiedy cały świat mówi: „Nie macie prawa być razem”. a ja po tej książce mam jedną myśl: czasami największym zwycięstwem nie jest pokonanie drugiego człowieka, czasami jest nim pozostanie człowiekiem mimo wszystko, co nas spotkało. Właśnie dlatego warto przeczytać „Ciężar winy” to książka, którą się czyta, ale która na długo pozostaje w pamięci.