✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Challenge” – niewinne słowo oznaczające wyzwanie. Dzisiaj jednak coraz częściej kojarzy się z czymś znacznie bardziej niebezpiecznym. Szczególnie w świecie młodych ludzi, gdzie potrzeba zaimponowania rówieśnikom, zdobycia popularności czy po prostu wyrwania się z nudy potrafi doprowadzić do naprawdę przerażających sytuacji.
I właśnie ten problem Aleksandra Przytarska bierze na warsztat.
Ale nie robi tego w sposób moralizatorski. Nie próbuje nas pouczać. Zamiast tego pokazuje konsekwencje.
I chyba właśnie dlatego ta książka tak mocno do mnie trafiła.
Bo czytając ją jako mama, wielokrotnie łapałam się na myśli: „A co, jeśli…?”
Co, jeśli moje dziecko kiedyś znajdzie się pod presją grupy? Co, jeśli będzie chciało komuś zaimponować? Co, jeśli zrobi coś głupiego tylko dlatego, że inni powiedzą: „Daj spokój, przecież nic się nie stanie”?
Rodzic może tłumaczyć, rozmawiać, ostrzegać, być blisko. Ale nie jest w stanie przeżyć życia za swoje dziecko.
I „Challenge” boleśnie przypomina, że nawet dzieci wychowujące się w dobrych, kochających, pozornie spokojnych domach mogą podejmować decyzje, których ich rodzice nigdy by się po nich nie spodziewali.
Autorka po raz kolejny pokazuje, że świetnie odnajduje się na styku literatury obyczajowej, kryminału i thrillera. I co najważniejsze – wszystko to jest niepokojąco realistyczne.
Mamy samotne rodzicielstwo, trudną pracę policji i prokuratury, bezdomność, alkoholizm, uzależnienia, presję rówieśniczą, dojrzewającą młodzież i pomysły, które momentami naprawdę nie mieszczą się w głowie.
A najgorsze jest to, że podczas lektury cały czas miałam świadomość, że to wszystko mogłoby wydarzyć się naprawdę.
Może już gdzieś się wydarzyło.
A może wydarzy się jutro.
Śledztwo prowadzone przez prokurator Gawrońską i komisarza Podolskiego początkowo dotyczy samobójstwa nastolatki oraz śmierci bezdomnego mężczyzny. Dwie pozornie niezwiązane ze sobą sprawy zaczynają jednak łączyć się w coś znacznie większego. Pojawiają się kolejne dowody, pytania, podejrzenia… i kolejne ofiary.
Podążałam tropem, który mi podsuwała, próbowałam łączyć fakty, podejrzewałam różne osoby, ale tego, kto ostatecznie okazał się winny, kompletnie nie brałam pod uwagę.
I właśnie za to ogromny plus.
Aleksandra kilka razy pięknie zagrała mi na nosie. Zmyliła mnie, pozwoliła uwierzyć, że już wiem, dokąd zmierza ta historia, po czym nagle zmieniała kierunek. Zwroty akcji były przemyślane, a napięcie sprawiało, że coraz trudniej było mi odłożyć książkę.
Jednak „Challenge” nie jest dla mnie wyłącznie kryminałem.
To również bardzo mocny obraz rodzicielstwa.
Pokazuje, że rodzice mają swoje problemy, pracę, zmęczenie i własne życie. Że czasami nie zauważają tego, co dzieje się z ich dziećmi. Nie dlatego, że ich nie kochają. Wręcz przeciwnie. Czasami właśnie miłość sprawia, że nie chcemy dopuścić do siebie myśli, że nasze dziecko może robić coś złego.
Bo przecież znamy swoje dzieci.
Prawda?
A może tylko wydaje nam się, że je znamy?
Ta książka uświadomiła mi, jak cienka potrafi być granica między niewinnym żartem a tragedią. Między chęcią zaimponowania komuś a decyzją, której konsekwencji nie da się już cofnąć.
Czytałam ją ekspresowo, chłonąc kolejne strony, a jednocześnie coraz bardziej przerażona tym realizmem. I jako mama niemal dorosłych dzieci nie mogłam przestać myśleć o tym, że mogę zrobić wszystko, co w mojej mocy – rozmawiać, tłumaczyć, ostrzegać, być obok – ale pewnych decyzji moje dzieci będą musiały nauczyć się dokonywać samodzielnie.
I właśnie ta świadomość była dla mnie podczas lektury najbardziej przerażająca.
„Challenge” otwiera oczy na problemy, które coraz częściej stają się częścią naszej rzeczywistości. Nie daje łatwych odpowiedzi. Nie pozwala też wygodnie odsunąć problemu i powiedzieć: „Moje dziecko nigdy by tego nie zrobiło”.
Bo przecież każdy rodzic chce w to wierzyć.
I mam ogromną nadzieję, że scenariusz przedstawiony w tej książce nigdy nie stanie się rzeczywistością w moim życiu.
Niektóre sceny zostały ze mną na długo po odłożeniu książki. Wracały do mnie wieczorem, kiedy myślałam o przyszłości i o tym, jak wiele rzeczy może wydarzyć się poza naszym rodzicielskim wzrokiem.
To jedna z tych historii, które nie tylko dostarczają emocji, ale przede wszystkim zmuszają do myślenia.
I choć momentami naprawdę mnie przerażała, nie żałuję ani jednej przeczytanej strony.
Wręcz przeciwnie – chciałam więcej. Ta historia mogłaby być znacznie dłuższa, a ja i tak nie czułabym nudy.
„Challenge” to dla mnie mocna, niezwykle realistyczna i potrzebna książka. Kryminał, który wciąga, thriller, który nie pozwala odetchnąć, ale przede wszystkim historia, która jako rodzicowi przypomina mi, że nie zawsze będziemy w stanie ochronić swoje dzieci przed całym światem. Możemy jednak próbować je przygotować na to, co w tym świecie może na nie czekać.
I chyba właśnie dlatego uważam, że tę książkę warto przeczytać. Nie tylko dla zagadki kryminalnej. Nie tylko dla zwrotów akcji.
Ale po to, żeby choć na chwilę się zatrzymać i pomyśleć: czy naprawdę wiem, co dzieje się w świecie mojego dziecka, kiedy mnie przy nim nie ma?