✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
Mogłabym napisać, że zarwana noc, że miał być tylko jeden rozdział i cała reszta tych czytelniczych wyznań… Ożeż ty rym do bolero”, tutaj trzeba porozmawiać o tym, ILE DOBRA zmieściło się między rozdziałami! 😂🔥 Dzisiejsza recenzja dotyczy kolejnej perełki od wydawnictwa WeneedYa. Autorstwa Alwyn Hamilton pt. „Buntowniczka z pustyni”. Po przeczytaniu zostawiła mnie z jednym pytaniem: skoro już pierwszy tom tak mnie porwał, to co dopiero będzie w drugim?! Poznajcie Amani. Mieszka w Dustwalk, miejscu, z którego najchętniej wykupiłaby bilet w jedną stronę. Najlepiej na wczoraj. Mówi wam to coś? Pod opieką despotycznego wuja trudno jej marzyć o samodzielności, a perspektywy na przyszłość są, delikatnie mówiąc, mało zachęcające. Dziewczyna ma jednak celne oko, talent do strzelania i ogromną potrzebę decydowania o sobie. Podczas zawodów strzeleckich poznaje tajemniczego Jina. Wkrótce, zamiast spokojnie realizować plan ucieczki, musi ratować skórę przed armią Sułtana. No cóż, przy nim podróż raczej nie dostanie pięciu gwiazdek za bezpieczeństwo. 😂 Przyznam szczerze, że przydałaby jej się lampa Aladyna.
Amani kupiła mnie z całym jej dobrodziejstwem, ale przede wszystkim swoim charakterem, ponieważ jest uparta, pyskata, odważna, ale również potrafi działać szybciej, niż zdąży dokładnie przemyśleć konsekwencję. Matulu, ile ja miałam podobnych sytuacji, dlatego szybko zyskała moją sympatię, ale żeby nie było za słodko, to niejeden raz miałam ochotę powiedzieć: „Dziewczyno, może najpierw ustalmy, czy z tego pomysłu da się wyjść w jednym kawałku?”. Tyle że pod tą zadziornością kryje się ktoś, kto bardzo długo musiał radzić sobie sam. Jej potrzeba wolności ma przez to konkretny ciężar. Rozumiałam, dlaczego tak mocno zaciska zęby i próbuje wyrwać dla siebie kawałek lepszego życia. Jin również zasługuje na uwagę. Tajemniczy, bezczelnie uroczy, wyposażony w taki zapas niedopowiedzeń, że spokojnie mógłby otworzyć hurtownię. Między nim a Amani jest chemia, są słowne przepychanki, ale jest też pytanie, ile można powierzyć komuś, o kim wciąż tak niewiele wiadomo. Bardzo podobało mi się to wzajemne sprawdzanie granic. Przy takiej dwójce nawet zwykła rozmowa potrafi mieć temperaturę pustynnego południa.
A sam świat? Czy w książce można poczuć zapach prochu strzelniczego gorące pustynne bezdroża, które nawet teraz, jak pisze o tym to mi się pić chce. Nie zabraknie również dżinów, niezwykłych stworzeń i magii, która sprawia, że zasłyszane opowieści nabierają zupełnie innego znaczenia. Hamilton łączy klimat westernowej przygody z baśniową fantastyką. Wycieczka krajoznawcza dla ludzi, którym najwyraźniej znudził się spokojny urlop. 😅 Przy całym tym rozpędzie kolejne co mnie zachwyciło to, jak wiele robią tutaj szczegóły, jak na przykład uszczypliwe odpowiedzi, przemilczane, czyjeś decyzje, opowieść o pustyni. Takie drobiazgi budują napięcie i sprawiają, że chcę lepiej poznać ten świat. Każdy książkoholik wie, że książka nie musi przygniatać rozmiarem, liczbą stron, żeby zostawić po sobie ogromne wrażenie. Dla mnie ten tom jest najlepszym dowodem, że potęga naprawdę potrafi tkwić w szczegółach. Aż strach się bać, co będzie w kolejnym? 😅😅😅.
To też kolejna pozycja, z której można zabrać coś poza zachwytem nad przygodą. Coś dla młodych czytelników, czyli odpowiedź na pytanie o to, kto właściwie ma prawo układać nam życie. Rodzina? Otoczenie? Ludzie przekonani, że wiedzą lepiej, do czego się nadajemy? Jestem pewna, że dzięki temu pozostać, jaką jest Amani będzie im naprawdę bliższa. Żyje w fantastycznym świecie, presja cudzych oczekiwań brzmi bardzo znajomo, a jej historia przypomni, jak ważne jest szukanie własnego głosu, nawet kiedy innym wyjątkowo niewygodnie go słuchać. Ja jestem zachwycona i zdecydowanie chcę więcej. Po takim początku drugi tom ma u mnie miejsce zarezerwowane. Na półce i w planach. 🔥📚