✖ Opinia niepotwierdzona zakupem
"(...) mocno wierzyła w to, że magia dostępna jest dla wszystkich i że to w zasadzie nie jest żadna nadprzyrodzona moc, tylko część natury..."
„Nie każda historia kończy się wraz z ostatnią stroną. Niektóre zostają w nas na długo, sprawiając, że jeszcze przez chwilę żyjemy w świecie, który właśnie opuściliśmy.”
Nie jest tajemnicą, że zakochałam się w piórze Paoli Gampo już od pierwszego spotkania z serią „Aythya”. Pierwszy tom całkowicie mnie pochłonął i sprawił, że z ogromną ciekawością sięgnęłam po kolejne części. Z każdą z nich coraz mocniej przywiązywałam się do tego niezwykłego świata, jego klimatu oraz przede wszystkim do bohaterów, którzy z czasem stali mi się naprawdę bliscy.
Dlatego po „Ardeę” sięgałam z ogromnymi oczekiwaniami. Wiedziałam, że będzie to spotkanie z historią, która już wcześniej dostarczyła mi wielu emocji, ale jednocześnie miałam świadomość, że finał zawsze jest trudnym momentem. Z jednej strony chciałam jak najszybciej poznać zakończenie, z drugiej — nie chciałam, żeby ta przygoda dobiegła końca.
I muszę przyznać, że Paola Gampo po raz kolejny mnie nie zawiodła.
„Ardea” jest niezwykle dynamiczna, intensywna i wciągająca. Tutaj naprawdę sporo się dzieje, dlatego trudno znaleźć moment, w którym można się nudzić. Autorka bardzo sprawnie prowadzi fabułę, przeplatając ze sobą kolejne wątki i dostarczając czytelnikowi zarówno napięcia, jak i emocji.
Ogromnie podoba mi się również atmosfera tej historii. Jest mrocznie, tajemniczo i momentami naprawdę niepokojąco. Magia nie jest tutaj jedynie dodatkiem do fabuły — stanowi ważną część stworzonego świata i sprawia, że całość nabiera wyjątkowego charakteru. Paola Gampo ma talent do kreowania rzeczywistości, w której można zatracić się bez reszty.
Jednak tym, co najbardziej przyciąga mnie do tej serii, są bohaterowie.
Jest ich wielu, ale każdy z nich ma własną osobowość, charakter i historię. Nie są jedynie tłem dla głównych wydarzeń. Mają swoje emocje, słabości, lęki i pragnienia, dzięki czemu łatwo się z nimi zżyć. Szczególnie doceniam możliwość obserwowania ich przemian i tego, jak kolejne doświadczenia wpływają na ich sposób myślenia oraz podejmowane decyzje.
Na szczególną uwagę zasługuje oczywiście Ardea. To bohaterka wyrazista, silna i zdecydowana, ale jednocześnie mająca w sobie znacznie więcej, niż można dostrzec na pierwszy rzut oka. Jej postać zdecydowanie zapada w pamięć, a sposób, w jaki została poprowadzona przez autorkę, bardzo przypadł mi do gustu.
Nie mogę też nie wspomnieć o relacjach pomiędzy bohaterami. Paola Gampo potrafi budować między nimi napięcie i emocje, które sprawiają, że chce się śledzić ich losy jeszcze uważniej. Nic nie wydaje się tutaj zupełnie oczywiste, a relacje mają odpowiednią dawkę skomplikowania, dzięki czemu nie są pozbawione charakteru.
I choć w tej historii jest wielu bohaterów, moim ulubieńcem niezmiennie pozostał Grzywacz. Od początku miał w sobie coś, co sprawiło, że szczególnie go polubiłam, i po przeczytaniu całej serii moje zdanie w tej kwestii absolutnie się nie zmieniło. To jeden z tych bohaterów, których po prostu chce się mieć po swojej stronie.
Bardzo polubiłam również Kobuza. Jego postać zdecydowanie przypadła mi do gustu i cieszę się, że mogłam poznać go bliżej. Nie będę oczywiście zdradzać niczego więcej, ale zdecydowanie warto zwrócić na niego uwagę podczas lektury.
To, co szczególnie doceniam w „Ardei”, to fakt, że książka nie skupia się wyłącznie na akcji. Za wszystkimi wydarzeniami stoją emocje bohaterów, ich wybory i konsekwencje podejmowanych decyzji. Dzięki temu historia nie jest jedynie fantastyczną przygodą, ale ma również tę bardziej emocjonalną warstwę, która pozwala mocniej zaangażować się w jej losy.
Czytając, miałam wrażenie, że ponownie wracam do świata, za którym zdążyłam się stęsknić. I chyba właśnie dlatego tak trudno było mi odłożyć tę książkę.
„Ardea” jest dla mnie bardzo udanym zakończeniem serii. Nie będę ukrywać, że towarzyszyło mi sporo emocji, ponieważ świadomość, że wraz z ostatnią stroną trzeba będzie pożegnać tych bohaterów, nie była łatwa. Kiedy przez kilka tomów żyje się historią, zaczyna się traktować jej świat niemal jak miejsce, do którego można wrócić. A potem nagle przychodzi moment, w którym trzeba powiedzieć mu „do widzenia”.
Paola Gampo stworzyła serię, która potrafi wciągnąć, zaskoczyć i przede wszystkim sprawić, że zaczynamy naprawdę przejmować się jej bohaterami. „Aythya” miała w sobie wszystko, czego szukam w dobrej fantastyce — wyrazisty świat, magię, tajemnice, niebezpieczeństwo, emocje i bohaterów, o których trudno przestać myśleć.
Chociaż nadal nie wybaczyłam autorce zamknięcia wątku Kazuara zdecydowanie uwielbiam tę serię książek- mroczne sekrety, trudne relacje , jeszcze cięższa przeszłość i przede wszystkim uczucia, które nie zawsze łatwo zdefiniować.
„Ardea” domyka tę historię w sposób, który pozostawia mnie przede wszystkim z poczuciem, że przeżyłam naprawdę wyjątkową czytelniczą podróż i liczę ,że autorka ma w zanadrzu kolejne cuda.